- Bonjour, mon pere - pogodnie przywitał go Quinn. Sługa boży podskoczył niczym postrzelony królik, bliski paniki spojrzał na Quinna i umknął na drugą stronę, gdzie znikł na ścieżce koło tawerny. Po drodze się przeżegnał. Obecność Quinna zaskoczyłaby każdego z korsykańskich duchownych, gdyż firmowy sklep z odzieżą męską w Marsylii obsłużył go jak należy. Miał na sobie wytłaczane, westernowe buty, jasnobłękitne dżinsy, koszulę w jaskrawoczerwoną kratę, zamszową kurtkę z frędzlami i wysoki kowbojski kapelusz. Jeśli pragnął wyglądać jak karykatura z parodii westernu, w zupełności mu się to udało. Zabrał kluczyki od samochodu i płócienną torbę, następnie wkroczył do baru. W środku panował mrok. Właściciel tkwił za kontuarem zawzięcie polerując szklanki; a to coś nowego - pomyślał Quinn. Poza tym w pomieszczeniu stały cztery dębowe stoły, przy każdym po cztery krzesła. Tylko jeden stół był zajęty, siedziało przy nim czterech mężczyzn wpatrujących się we własne karty. Quinn podszedł, postawił torbę, lecz nie zdjął kapelusza. Barman uniósł wzrok. .

Pospólstwem w wielu powiatach Litwy, Prus i Kurlandii, na. Przypomniał jej się ostatni wieczór i rozmowa z gospodarzem. Może rzeczywiście każdemu doradzał unikanie Lasu Druciarza, ale szczerze w to wątpiła. Ludzie z Wodnej Strażnicy musieli mieć rodzaj umowy z lokalnymi rabusiami, szczególnie, że nie mogli liczyć na żadną opiekę ze strony rządu. Jeśli gospodarz mógł ostrzegać każdego podróżnego, to oznaczało, że rabusie wcale nie są groźni. Jeśli jednak byli tak niebezpieczni, jak mówił, to dlaczego odważył się narazić własne życie, ostrzegając trójkę bogatych i obcych podróżnych?. - Ciężka, ale nie dla Krzyżaka. A księcia Witoldowe dzieci? - Prawda jest, że wilcze oni serca mają, wszelako i to prawda, że w Szczytnie jej nie zgładził, a że sam w tę stronę pociągnął, więc może i ją w którymś zamku ukrył.. Wiedźmin skrzywił usta w uśmiechu.. - Świetnie, w takim razie musimy poznać pierwszą obowiązującą u nas regułę. Nigdy, pod żadnym pozorem, pijani, naćpani, czy na wpół śpiący nie prowadzimy, wnosimy ani nie dosiadamy rowerów pod łukiem prowadzącym na dziedziniec. Jeśli pan łaskaw, proszę go postawić przy murze obok innych.. Z coraz bardziej ściśniętym gardłem, Isaac spojrzał na zegarek. Minęła minuta.. - Przepraszam, panie Quinn. Jestem Somerville. Agent Sam Somerville. Powiedziano mi.... - Mam!. - A więc dla przeprowadzenia eksperymentu z kryształem potrzebna ci jest mała myszka?.